25 grudnia 2015

BingoSpa Arganowa kuracja do włosów z lnem i jedwabiem

Hej,

przybywam do Was z recenzją kuracji do włosów z lnem i jedwabiem, którą wybrałam sobie do testowania od Bingospa. Jak się sprawdziła - o tym w dalszej części posta.


Informacje od producenta:

Olejek arganowy "złoto Maroka" jest bogaty w nienasycone kwasy tłuszczowe i witaminy E, dzięki czemu posiada silne własności  antyoksydacyjne chroniące powierzchnię włosów przed zniszczeniami spowodowanymi przez czynniki zewnętrzne.

Olejek arganowy regeneruje włosy od wewnątrz i intensywnie wygładza ich strukturę. Wzmacnia i nawilża, nadaje miękkość i elastyczność, chroni przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych. Proteiny jedwabiu tworzą na powierzchni włosów ochronną warstwę, która zapobiega ich wysuszaniu oraz eliminują niekorzystny wpływ czynników środowiskowych. Proteiny jedwabiu wzmacniają i nawilżają włosy, sprawiają, że włosy stają się gładkie, lśniące, puszyste i łatwe do rozczesania.

Intensywna Kuracja Arganowa BingoSpa  nawilża i przywraca włosom optymalne nawilżenie. Pomaga w regeneracji warstwy ochronnej włosa chroniącej go przed uszkodzeniem oraz pomaga ożywić suche, łamliwe i zniszczone włosy pozostawiając je gładkie, błyszczące i łatwe do ułożenia. Na efekty nie trzeba długo czekać.

 Sposób użycia:

Preparat delikatnie wmasować we włosy i skórę głowy. Po 10 minutach włosy dokładnie spłukać, wysuszyć i rozczesać. Zabieg powtarzać codziennie przez 5 dni, następnie profilaktycznie 1-2 razy w tygodniu.

Moja opinia:

Maska znajduje się w plastikowym, solidnym słoiczku o gramaturze 250 g. Niestety oprócz zakrętki nie ma dodatkowego zabezpieczenia w postaci folii czy sreberka, co by chroniło przed niepowołanymi łapkami.

Konsystencja rzadka i niestety zdarzało się, że maska uciekała mi przez palce. Zapach może nie wszystkim się podobać, bardziej wyczuwam w nim len niż jedwab, akurat jak dla mnie jest on znośny i na szczęście nie wyczuwa się go po spłukaniu.



Początek z tą maską nie był dla mnie przyjemny, a to dlatego, że pojawił mi się łupież i nie wiedziałam czy to wina maski czy szamponu, który w tym czasie również zmieniłam. Postanowiłam odczekać trochę i dać maseczce drugą szansę. Drugie podejście to już pozytywne wrażenia. Włosy są odpowiednio nawilżone, maseczka ładnie dociąża włosy i nie powoduje efektu przetłuszczonych włosów. Ułatwia rozczesywanie, a włosy lepiej się układają.

Maseczka jest wydajna przy stosowaniu jej 2 razy w tygodniu.

Cena za 250 g to około 16 zł.


Używałyście tej maseczki? Jeśli tak, to jak się u Was spisywała


11 komentarzy:

  1. Używałam jej i strasznie spodobało mi się jej działanie. Kolejne opakowanie czeka na mnie w zapasach ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawa ta maseczka

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeszcze nic do włosów (poza borowinowym szamponem) tej marki nie miałam.

    OdpowiedzUsuń
  4. ja też nie lubię jak maski uciekają przez palce, Wesołych Świąt:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Maseczkę znam :) w wolnej chwili zapraszam do siebie na bloga :)
    Na nową domene - http://evikomentuje.blogspot.com
    Obserwuję :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie miałam jej,
    pozdrawiam serdecznie
    Marcelka Fashion :) ♡

    OdpowiedzUsuń
  7. A u mnie się właśnie nie sprawdziła :( W zasadzie używana raz na jakiś czas (ale rzadko...) daje sobie radę. Ale przy częstym używaniu kiszka :(

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja dopóki nie pozużywam Kallosów, to raczej nie będę mieć nowych masek :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam podobnie, wypróbuję wszystkie wersje i może skuszę się na inne :P

      Usuń
  9. Nigdy jeszcze nie miałam żadnej maski tej firmy...

    OdpowiedzUsuń