O kosmetykach i nie tylko ...

Obsługiwane przez usługę Blogger.
    • Strona główna
    • Pielęgnacja
    • Makijaż
    • Paznokcie
    • Polityka prywatności
    • Współpraca i kontakt

    Dłonie są wizytówką każdego z nas. Skóra dłoni jest cienka i prawie zupełnie pozbawiona gruczołów łojowych, dlatego tak szybko się wysusza i starzeje. Dlatego też ta właśnie częśc ciała najszybciej zdradza nasz wiek, należy się jej więc szczególna troska i ochrona. Dłonie cały czas wystawione są nie tylko na widok publiczny, ale też na działanie szkodliwych czynników: promieni UV, wiatru, suchego powietrza czy detergentów. Możemy chronić ręce przed środkami chemicznymi zakładając podczas sprzątania czy zmywania rękawiczki ochronne. Ale samo zakładanie rękawiczek to nie wszystko - trzeba także je odpowiednio pielęgnować. Jakiś czas temu skończyłam używać koncentrat do rąk przeciw przebarwieniom Mincer Pharma, ale nie ze względu na remont nie miałam czasu, by zasiąść do komputera i coś o nim napisać. Dzisiaj nadrabiam zaległości, a Was zapraszam na recenzję.



    Specjalistyczny preparat  przeznaczony  do intensywnej kuracji rozjaśniającej przebarwienia na dłoniach oraz poprawiającej stan skóry. Zawarta w nim witamina C pozyskiwana z camu-camu oraz rokitnika, a także jej innowacyjna postać Tetra w rekordowym stężeniu 3 proc., niespotykanym do tej pory w produktach do pielęgnacji ciała, to gwarancja silnej regeneracji, nawilżenia oraz widocznej redukcji przebarwień.Składniki aktywne zostały dobrane w sposób gwarantujący nie tylko poprawę wyglądu skóry,  ale także jej ochronę połączoną z działaniem anti-aging. Naturalne antyoksydanty chronią skórę  przed szkodliwym wpływem środowiska wielkomiejskiego oraz uszkodzeniami powodowanymi przez wolne rodniki. Produkt nie zawiera silikonów i  sztucznych barwników.

    Koncentrat do rąk przeciw przebarwieniom Mincer Pharma kupiłam w jednej z drogerii w swoim mieście w okazyjnej cenie 6 zł ( regularna cena to około 13 zł). Po prostu nie mogłam przejść obojętnie obok tej okazji. Koncentrat był zapakowany w kartonowe opakowanie i do tego zafoliowany. 
    Sama buteleczka jest przezroczysta i wyposażona w pompkę, która działała sprawnie, bez problemu. 


    Koncentrat nie przypomina swoją konsystencją koncentratu, wręcz ma postać lekkiego kremu o zapachu cytrusowym. Po wyciśnięciu nie spływa z dłoni i dobrze się rozprowadza. Pozostawia na skórze troszkę klejącą się warstwę, która po chwili się wchłania. 


    Koncentrat nie spełnił moich oczekiwań. Nie wyrównał kolorytu skóry, nie rozjaśnił przebarwień. Nawilżenie w przypadku tego kosmetyku też jest znikome. Nie wspomnę już o odżywieniu i regeneracji, która w ogóle nie ma miejsca. Dłonie po około 30 minutach od aplikacji znów stawały się przesuszone. Do tego produkt ciężko jest do końca zużyć, gdyż osiada się na ściankach i nie da się go wydobyć. 
    Koncentrat do rąk przeciw przebarwieniom nie uczulił ani nie spowodował podrażnień. Niemniej jednak nie jestem zadowolona z tego produktu i z całą pewnością ponownie do niego już nie wrócę.



    Czytaj dalej
    Witajcie po dłuższej przerwie. Niestety remont i przeprowadzka pochłonęły mnie ostatnio całkowicie i brakowało mi czasu na bloga. Niemniej jednak remont się skończył, a ja mogę wrócić do blogowania. Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją produktów marki Joanna do pielęgnacji włosów z linii Cannabis Seed. Zapraszam!


    Najnowsza linia preparatów do włosów Konopie Cannabis Seed marki Joanna została stworzona z myślą o delikatnych i uwrażliwionych włosach. Włosy takie wymagają wzmocnienia, nawilżenia, ochrony oraz delikatnej pielęgnacji. W skład linii wchodzą trzy produkty: szampon nawilżająco – wzmacniający, odżywko – maska oraz wcierka.

    Wszystkie produkty z nowej linii kosmetyków do pielęgnacji włosów zawierają dużą ilość ekstraktu z konopi, który oprócz wspomnianych, nienasyconych kwasów tłuszczowych jest źródłem przeciwutleniaczy, aminokwasów, fitosteroli, magnezu, krzemu, cynku, żelaza, potasu i witamin: A, C, D, E oraz tych z grupy B. Te składniki mają za zadanie wzmocnić włosy, zregenerować je i zabezpieczyć przed dalszym uwrażliwianiem.

    Szampon nawilżająco-wzmacniający Konopie Cannabis Seed Joanna oprócz ekstraktu z nasion konopi, zawiera też sok z liści aloesu. Produkt nie zawiera silikonów. Ma lekką, rzadką konsystencję, a do tego bardzo przyjemny zapach. Szampon bardzo dobrze się pieni. Włosy po jego użyciu są dokładnie oczyszczone, nie obciążone i nawilżone.


    Odżywko–maska Konopie Cannabis Seed Joanna to optymalne połączenie konopi i oleju kokosowego, dzięki któremu włosy mają stać się bardziej odżywione, błyszczące i pełne życia.
    Preparat może być stosowany na trzy sposoby: jako klasyczna ekspresowa odżywka do spłukiwania, maska, którą pozostawiamy na włosach na 3-5 minut, a nawet balsam pielęgnacyjny, który nie wymaga spłukiwania. Ja stosowałam odżywkę do spłukania. Włosy po jej użyciu stawały się miękkie, nie obciążone, gładsze. Zdecydowanie lepiej się układały i nie puszyły się. Od czasu do czasu odżywką traktowałam jedynie końcówki włosów - wszystko zależało od potrzeb.


    Na koniec zostawiłam wcierkę z tej linii. Wcierka Konopie Cannabis Seed Joanna zawiera ekstrakt z nasion konopi, sok z liści aloesu oraz kompleks witaminowy (z panthenolem i alantoiną). Składniki te łagodzą podrażnioną, wrażliwą skórę głowy, a ekstrakty z konopi i sok z liści aloesu zapewniają optymalne nawilżenie włosów.


     To mój ulubieniec! Wcierkę należy rozpylić na wilgotnych włosach, a następnie wykonać masaż głowy. Wcierki nie należy spłukiwać. Po stosowaniu wcierki zdecydowanie zauważyłam poprawę w kondycji moich włosów. Stały się wzmocnione i ograniczyło się ich wypadanie, które u mnie nasiło się po sezonie zimowym.


    Uważam, że warto poznać nową linię kosmetyków do pielęgnacji włosów marki Joanna. Czujecie się skuszone? A może znacie już tą linię? Czekam na Wasze komentarze.


    Czytaj dalej
    Emolienty to kosmetyki pielęgnacyjne, które tworzą na skórze specyficzną barierę ochronną, która zapobiega odparowywaniu wody i zatrzymuje ją w naskórku na dłużej. W ich skład wchodzą substancje natłuszczające i nawilżające. Preparaty takie nie zawierają substancji zapachowych czy barwiących, co zmniejsza ryzyko wystąpienia u dziecka i osób dorosłych podrażnień skóry oraz reakcji alergicznych. Emolienty są łagodne i nie mają silnego ubocznego działania.
     Korzystam z nich ja, jak i moje dzieci. Po jakie emolienty sięgam najczęściej? Są to emolienty marki Allerco. Dziś przyszła pora, by podzielić się z Wami opinią na temat balsamu do ciała oraz kremu natłuszczającego. 



    BALSAM DO CIAŁA

    Balsam Allerco dzięki specjalnie dobranym składnikom zapewnia długotrwałe natłuszczenie i nawilżenie, pomaga zatrzymać naturalną wodę we wnętrzu skóry oraz zapobiega nadmiernemu jej wysuszeniu. Zmniejsza szorstkość i suchość, przywraca skórze równowagę, odbudowując jej płaszcz lipidowy.Wskazania: pielęgnacja skóry suchej, wrażliwej, skłonnej do podrażnień i alergii (alergia kontaktowa, wyprysk, atopowe zapalenie skóry, zapalenie skóry wieku starczego). Polecany do stosowania bez ograniczeń wiekowych, również u dzieci.Sposób użycia: balsam Allerco stosuje się codziennie, nanosząc cienką warstwę na powierzchnię skóry. Szczególnie zalecane jest używanie preparatu po każdym umyciu i delikatnym osuszeniu skórySkładniki aktywne: metabolit witaminy PP, emolienty (estry kwasów tłuszczowych oleju kokosowego.


    Balsam do ciała ma pojemność 250 ml i jest zapakowany w kartonik. Znajdziecie na nim wszelkie niezbędne informacje dotyczące produktu. Opakowanie wykonane jest z plastiku z zamykaniem typu klik. Co do konsystencji to jest ona lekko gęsta, typowa dla balsamów. Potrzebuje troszkę czasu, by dobrze się wchłonąć.  Jak przystało na emolienty balsam jest bezzapachowy. 


    Balsam do ciała dobrze rozprowadza się na skórze. Nie obciąża jej i jest dla niej bardzo delikatny. Po użyciu skóra jest gładka, miękka, niesamowicie przyjemna w dotyku. Miejsca przesuszone znikają w oka mgnieniu. Bez obaw można go stosować również u dzieci. Polecam także stosować balsam po depilacji! Świetnie sobie właśnie radzi balsam z łagodzeniem wszelkich podrażnień.


    KREM EMOLIENTOWY NATŁUSZCZAJĄCY

    Zapewnia skórze długotrwałe nawilżenie i natłuszczenie, zapobiegając nadmiernemu jej wysuszeniu, działa łagodząco i chroni przed powstawaniem podrażnień, wzmacnia naturalną warstwę lipidową naskórka i zabezpiecza przed przeznaskórkową utratą wody, wyraźnie zmniejsza suchość i szorstkość skóry, wygładzając naskórek, chroni przed działaniem niekorzystnych czynników środowiskowych i atmosferycznych, zmiękcza i uelastycznia naskórek, przywracając skórze utracony komfort.

    Krem znajduje się podobnie jak balsam w kartoniku. Tubka jest o pojemności 75 ml z nakrętką. Dodatkowo oczywiście miejsce dozowania było zabezpieczone sreberkiem, więc miałam pewność, że nikt wcześniej produktu nie otwierał. Konsystencja kremu jest lekka co bardzo mnie zaskoczyło. Spodziewałam się, że krem będzie miał zbitą konsystencję, a tu proszę - niespodzianka.



    Krem natłuszczający pozostawia na skórze delikatny, ochronny film. Nie lepi się, poprawia stan skóry. Efekt nawilżenia skóry jest długotrwały. Nie zapycha i nie powoduje uczulenia.

    Emolienty Allerco to produkty po które naprawdę warto sięgnąć, gdy zmagamy się z suchością skóry, z atopowym zapaleniem skóry, gdy nasza skóra jest wrażliwa. Ja Wam je polecam!



    Czytaj dalej
    Catzy of Poland to marka, która istnieje już ponad 30 lat na rynku kosmetycznym. Ja przyznam się szczerze do tej pory nie miałam z nia kontaktu, ale to się zmieniło kilka tygodni temu, gdy trafiły w moje ręce dwa szampony tej marki. Jeśli jesteście ciekawi jak szampony się sprawdziły i czy mogę je Wam polecić to zapraszam na ich recenzję.


    WERSJA ZIELONA
    Healing Shampoo Herbal wersja zielona jest przeznaczony do stosowania w przypadku łupieżu i włosów silnie przetłuszczających się. Posiada właściwości oczyszczające, eliminuje łupież. Nadaje włosom miękkość i połysk. Obok pirytionianu cynku 1%, substancji o działaniu przeciwbakteryjnym i przeciwgrzybicznym, wzbogacony jest w ekstrakty z brzozy, rozmarynu, rumianku i pokrzywy, substancji o działaniu przeciwłojotokowym i przeciwłupieżowym. Dzięki zastosowaniu kompleksu ziołowego intensywnie wspomaga kurację przeciwłupieżową i pomaga utrzymać prawidłową równowagę biologiczną skóry. Brzoza zwisła (Betula alba pendula L.) ekstrakt z kory jest bogatym źródłem betuliny i kwasu betulinowego. Związki te posiadają właściwości przeciwbakteryjne oraz przeciwzapalne i stosowane są w kuracji przeciwtrądzikowej, a także do cery tłustej. Dodatkowo chronią skórę przed wolnymi rodnikami, przeciwdziałają procesom starzenia się skóry i zmniejszają wydzielanie sebum. Rozmaryn lekarski (Rosmarinus Officinalis) – ekstrakt z liści zawiera flawonoidy, olejki eteryczne, garbniki. Posiada intensywne właściwości antyutleniające, działa antybakteryjnie, antyseptycznie i przeciwzapalnie. Wpływa wzmacniająco na cebulki włosów, zalecany do cery tłustej i trądzikowej. Rumianek lekarski (Chamomille Recutita L.) – ekstrakt z kwiatów rumianku wykazuje działanie oczyszczające, delikatnie ściągające i zmiękczające.


    WERSJA CZERWONA 
    Szampon Catzy Healing wersja czerwona zawiera substancję aktywną, pirytionian cynku w stężeniu 1%. Ilość zastosowanego związkusprawia, że produkt działa bardzo skutecznie w walce z łupieżem i jego następstwami. Pirytionian cynku jestsubstancją o działaniu przeciwbakteryjnym i grzybostatycznym, hamuje rozwój szkodliwych patogenów.


    Oba szampony Catzy Healing są zapakowane w kartonowe pudełeczka na których znajdziecie szczegółowe informacje na temat produktów. Buteleczki są wykonane z białego plastiku i mają bardzo minimalistyczną szatę graficzną. Wersja czerwona szamponu przeznaczona jest do wszystkich rodzajów włosów, natomiat wersja zielona do włosów przetłuszczających się. Są to szampony, które znajdziecie w aptekach, a ich cena waha się w kwotach 12 - 16 zł.


    Szampony Catzy Healing zawierają 1% pirytionianu cynku, który jest substancją o działaniu przeciwbakteryjnym i przeciwgrzybicznym. Dodatkowo wersja zielona wzbogacona jest o ekstrakt z brzozy, rozmarynu, rumianku i pokrzywy, które mają działać przeciwłojotokowo i przeciwgrzybicznie.

    Co do konsystencji szamponów to są one o średniej, kremowej gęstości. Szampony są wydajne, wystarczy niewielka ilość, by umyć włosy. Zapach obu szamponów ziołowy, apteczny, mnie absolutnie nie przeszkadzał.

     Szampony łatwo się spłukuje. Niestety po umyciu włosów konieczne musiałam użyć odżywki, gdyż strasznie plączą włosy i w dotyku sprawiają, że włosy robią się szorstkie.




    Szampony dobrze oczyszczają włosy. 

    Należę do osób, które mają bardzo wrażliwą skórę głowy i niestety muszę uważać po jakie pordukty do włosów sięgam. Po moich poprzednich eksperymentach z szamponami pojawił się niewielki łupież i świąd głowy. Na szczęście dzięki wersji czerwonej Catzy Healing pozbyłam się łupieżu całkowicie. Cieszy mnie ten fakt ogromnie.



    Jeśli zmagacie się z łupieżem to koniecznie wypróbujcie te szampony. Nie zapomnijcie jednak o odżywce!


    Czytaj dalej

    Dawno mnie tutaj nie było, ale wszystko to spowodowane jest trwającym remontem. Ciężko mi wygospodarować chwilę dla siebie, a co dopiero na bloga. Niemniej jednak udało mi się chociaż jeden wpis przygotować. Tym razem zapraszam Was na recenzję peelingu 3 enzymy marki Tołpa, który bardzo polubiłam :)


    Peeling 3 enzymy to efekt gładkiej skóry. Kosmetyk działa jak peeling, ale nie zawiera drobinek ani kwasów AHA. Usuwa zrogowaciały naskórek dzięki trzem aktywnym enzymom:- bromelainie z ananasa, - papainie z papai,
    - mikrokapsułowanej keratynazie.
    Bez pocierania i dodatkowych podrażnień. Głęboko oczyszcza pory, zapobiega ich blokowaniu i zmniejsza ilość zaskórników. Reguluje rogowacenie naskórka i wygładza jego powierzchnię. Eliminuje nawracające i uporczywe niedoskonałości. Pozostawia skórę odnowioną, nawilżoną, matową i bez zaskórników.
    0% alergenów, sztucznych barwników, silikonów, oleju parafinowego, parabenów
    i donorów formaldehydu.


    Peeling znajduje się w aluminiowej tubeczce i zapakowany jest on w kartonowe pudełeczko o bardzo przyjemnej dla oka szacie graficznej. Z tubki z łatwością wydobywa się tyle produktu ile nam potrzeba. Zapach peelingu jest niesamowicie przyjemny - egzotyczny, ananasowy i zdecydowanie uprzyjemnia stosowanie peelingu. Bardzo polubiłam ten zapach. Konsystencją przypomina taki gęsty żel, ale nie ma problemu z rozprowadzaniem produktu po twarzy.


    Według producenta peeling należy stosować 2 razy w tygodniu nakładając na uprzednio oczyszczoną twarz grubą warstwę. Po upływie 10 minut należy zwilżonymi dłońmi rozmasować produkt zaczynając do szyi, kierując się ku górze. Następnie kosmetyk spłukujemy. Ja osobiście nanosiłam cienką warstwę, a nie grubą dzięki czemu wydajność produktu się zwiększyła. Na początku po aplikacji czuć lekkie pieczenie, ale to uczucie po chwili mija.


    Choć peeling ten jest peelingiem enzymatycznym to dość mocno złuszcz martwy naskórek i dobrze oczyszcza twarz. Cera jest zdecydowanie w lepszej kondycji, odzyskuje zdrowy wygląd, promienność i gładkość. Polubiłam ten peeling za fakt, że eliminuje on niedoskonałości i zmniejsza ilość zaskórników. Oczywiście nie oczekujcie, że już po pierwszym razie zaskórniki Wam znikną, ale przy sysematycznym stosowaniu tego peelingu jest to całkowicie możliwe.


    Peeling 3 enzymy jest peelingiem hipoalergicznym, nie zawiera parabenów oraz oleju parafinowego i silikonów.

    Jest to niewąpliwie mój ulubieniec ostatnich tygodni i niestety już się kończy. Czas chyba zaopatrzyć się w kolejne opakowanie :)

    Znacie ten peeling?



    Czytaj dalej

    Pomadki ochronne do ust to kosmetyk po który sięgamy, gdy za oknem spada temperatura. Wówczas nasze usta są szczególnie narażone na działanie szkodliwych czynników zewnętrznych. Suche powietrze w ogrzewanych pomieszczeniach, niska temperatura na zewnątrz, często mróz, wiatr sprawiają że stają się suche ispierzchnięte. O moje usta ostatnio dba pomadka ochronna od BasicLab Dermocosmetics. Jeśli jesteście ciekawi jak się sprawdziła pomadka to zapraszam na jej recenzję.


    Basiclab Dermocosmetics Famillias pomadka ochronna do ust wygładza i odżywia szorstkie, spierzchnięte usta. Skutecznie regeneruje naskórek uszkodzony wskutek działania czynników atmosferycznych czy innych podrażnień. Chroni usta przed niekorzystnym wpływem wiatru, mrozu, deszczu czy słońca. Nie zawiera parabenów, silikonów i Phenoxyethanolu.


    Pomadka została zapakowana w kartonik z charakterystyczną dla serii Familias grafiką. Jest ona minimastyczna i bardzo prosta. Z tyłu opakowania znajdziecie dokładny opis produktu. 


    Sztyft ma biały kolor i pięknie pachnie gumą balonową, co niesamowicie uprzyjemnia stosowanie tej pomadki. Jest dość twardy, ale nie mniej jednak nie ma problemu z aplikacją na usta. Nie ma również problemu z wysuwaniem się sztyftu. 


    Na ustach pomadka pozostawia delikatną warstwę ochronną. Doskonale nawilża usta i zapobiega ich wysuszaniu się. Błyskawicznie wygładza i odżywia. Regeneruje naskórek na skutek działania czynników atmosferycznych czy też podrażnień. Jest idealna na zimowe mrozy.

    Pomadka nie zasycha na ustach, nie zbiera się w kącikach ust tworząc białych zaschnięć. 

    Pomadkę stosuję codziennie kiedy czuję, że moje usta tego potrzebują i mam ją zawsze przy sobie w torebce.

    A Wy jak dbacie o usta zimową porą?


    Czytaj dalej
     Moja Farma Urody to marka oferująca naturalne produkty tworzone z upraw kwiatów, ziół, owoców i warzyw z Podlasia. Wiele produktów tej marki tworzonych jest sezonowo tak jak dzisiejszy bohater wpisu - masło do ciała marchwiowo - jarmużowe. Jeśli jesteście ciekawi jak spisało się owe masełko to zapraszam na recenzję!


    Jarmuż i marchew to są dwa warzywa, które zawsze polecamy kobietom na zachowanie młodości i pięknego wyglądu. Obydwa pochodzą z ekologicznej farmy i stanowią podstawę do tworzenia masła do ciała marchwwiowo-jarmużowego. Marchew pięknie poprawia koloryt, jarmuż dzięki zawartości chlorofilu wybitnie regeneruje skórę i przywraca jej jędrność. To masło do idealnie upiększająco-ujędrniajace.Składniki: masło marchwiowe, masło jarmużowe, naturalne olejki zapachowe


    Masło do ciała zostało zamknięte w szklanym ciemnym słoiczku z nakrętką i ma pojemność 120 ml. Szata graficzna jest bardzo prosta i minimalistyczna, ale mimo to bardzo ładnie prezentuje się na półce w łazience.



     Jeśli chodzi o konsystencję masła to faktycznie przypomina ona masło, jest zbita, a pod wpływem ciepła palców bardzo szybko się topi i staje się oleiste. Byłam tym ogromnie zaskoczona, bo używane do tej pory masła nie miały takiej ciekawej konsystencji. Próbowałam się w masełku doszukać jakiegoś zapachu, ale niestety żadnych nutek zapachowych w nim nie czuję. 



    Masło do ciała bardzo fajnie się rozprowadza, a to właśnie wszystko dzięki konsystencji o której wcześniej wspomniałam. Idealnie się wchłania i nie pozostawia na skórze tłustego filmu. Skóra jest nawilżona, gładka i mięciutka. Masło również odżywia, regeneruje i poprawia koloryt skóry. Po masełko warto sięgać po wakacjach, gdy będziemy chcieli na dłużej zachować opaleniznę. Jest bardzo wydajne, wystarczy jego niewielka ilość, by nawilżyć skórę. 


    Masełko spełniło moje oczekiwania w 100%. Nie tylko nawilża i odżywia, ale sprawia, że skóra jest elastyczna i jędrna. Aktualnie masełko nie jest dostępne na Moja Farma Urody, gdyż tak jak wspomniałam jest to produkt sezonowy, więc musicie uzbroić się w cierpliwość i poczekać do tegorocznych zbiorów jarmużu. Ja produkt polecam - wypróbujcie je koniecznie!

    Czytaj dalej
    Nowsze
    wpisy
    Starsze
    wpisy

    JESTEM NA

    • Facebook
    • Instagram

    Łączna liczba wyświetleń

    Obserwatorzy

    Archiwum bloga

    • ▼  2019 (20)
      • ▼  sierpnia 2019 (1)
        • NA CHRYPKĘ - TANTUM NATURA
      • ►  czerwca 2019 (3)
      • ►  maja 2019 (2)
      • ►  kwietnia 2019 (2)
      • ►  marca 2019 (1)
      • ►  lutego 2019 (4)
      • ►  stycznia 2019 (7)
    • ►  2018 (52)
      • ►  grudnia 2018 (5)
      • ►  listopada 2018 (3)
      • ►  października 2018 (4)
      • ►  września 2018 (5)
      • ►  sierpnia 2018 (3)
      • ►  lipca 2018 (3)
      • ►  czerwca 2018 (3)
      • ►  maja 2018 (2)
      • ►  kwietnia 2018 (5)
      • ►  marca 2018 (4)
      • ►  lutego 2018 (6)
      • ►  stycznia 2018 (9)
    • ►  2017 (94)
      • ►  grudnia 2017 (10)
      • ►  listopada 2017 (13)
      • ►  października 2017 (12)
      • ►  września 2017 (6)
      • ►  sierpnia 2017 (7)
      • ►  lipca 2017 (8)
      • ►  czerwca 2017 (6)
      • ►  maja 2017 (4)
      • ►  kwietnia 2017 (6)
      • ►  marca 2017 (7)
      • ►  lutego 2017 (7)
      • ►  stycznia 2017 (8)
    • ►  2016 (118)
      • ►  grudnia 2016 (11)
      • ►  listopada 2016 (8)
      • ►  października 2016 (13)
      • ►  września 2016 (9)
      • ►  sierpnia 2016 (11)
      • ►  lipca 2016 (12)
      • ►  czerwca 2016 (8)
      • ►  maja 2016 (12)
      • ►  kwietnia 2016 (12)
      • ►  marca 2016 (13)
      • ►  lutego 2016 (3)
      • ►  stycznia 2016 (6)
    • ►  2015 (138)
      • ►  grudnia 2015 (4)
      • ►  listopada 2015 (7)
      • ►  października 2015 (10)
      • ►  września 2015 (5)
      • ►  sierpnia 2015 (7)
      • ►  lipca 2015 (9)
      • ►  czerwca 2015 (20)
      • ►  maja 2015 (15)
      • ►  kwietnia 2015 (12)
      • ►  marca 2015 (15)
      • ►  lutego 2015 (16)
      • ►  stycznia 2015 (18)
    • ►  2014 (202)
      • ►  grudnia 2014 (10)
      • ►  listopada 2014 (16)
      • ►  października 2014 (19)
      • ►  września 2014 (19)
      • ►  sierpnia 2014 (19)
      • ►  lipca 2014 (8)
      • ►  czerwca 2014 (18)
      • ►  maja 2014 (16)
      • ►  kwietnia 2014 (20)
      • ►  marca 2014 (13)
      • ►  lutego 2014 (23)
      • ►  stycznia 2014 (21)
    • ►  2013 (136)
      • ►  grudnia 2013 (40)
      • ►  listopada 2013 (30)
      • ►  października 2013 (17)
      • ►  września 2013 (11)
      • ►  sierpnia 2013 (13)
      • ►  lipca 2013 (11)
      • ►  czerwca 2013 (11)
      • ►  maja 2013 (3)

    Popularne posty

    Created With By BeautyTemplates & MyBloggerThemes

    Back to top